Gitara Hendrixa za 280 tys. funtów
2008-09-05 13:49:33
Aktualizacja: 2008-09-05 13:49:33
Po czterdziestu latach odnalazła się spalona gitara Jimiego Hendrixa. Instrument został sprzedany na aukcji w Londynie za 280 tysięcy funtów.
Jimi Hendrix dał się poznać światu przede wszystkim dzięki swojemu rewolucyjnemu podejściu do gitary. To, co inni uważali za mankament elektrycznej odmiany tego instrumentu, on wykorzystał, żeby wydobywać nowe brzmienia.
Znakiem rozpoznawczym Hendrixa stały się wszelkiego rodzaju zgrzyty i piski wydobywające się z głośników, kiedy zbliżał do nich swój instrument. Z gitarą wyprawiał prawdziwe cuda. Grał na niej za swymi plecami, zamiast palców używał zębów, języka. Jego występy przypominały szamańskie sesje.
W marcu 1967 roku, podczas koncertu na Finsbury Park, mistrz wprawił w osłupienie widownię. Podczas wykonywania jednego z utworów wyjął nagle buteleczkę płynu do rozpalania grilla, polał nim swojego Fendera Stratocastera i podpalił. Z instrumentu zaczęły się wydobywać dzikie piski i zawodzenia.
Performance ten stał się znakiem rozpoznawalnym mistrza bluesa i rocka. Zdjęcie Hendricksa pochylonego nad palącą się gitarą stało się jedną z ikon szalonych lat sześćdziesiątych. Jest dzisiaj tak samo rozpoznawalne jak fotografia Che Guevary w jego słynnym berecie, czy zdjęcie oficera armii południowowietnamskiej celującego z pistoletu do głowy przestraszonego więźnia.
Okazuje się, że gitara przeleżała bezpiecznie przez czterdzieści lat w garażu rodziców byłego menagera Hendrixa Toniego Garlanda. Przed rokiem ktoś wpadł na pomysł, żeby posprzątać rupieciarnię i przy okazji znalazł poprzepalany instrument.
Podczas licytacji zorganizowanej niedawno przez London's Idea Generation Gallery gitara została sprzedana za ponad 280 tys. funtów.
Na tej samej aukcji sprzedano za sumę 240 tys. funtów pierwszy kontrakt Beatlesów. Dokument podpisany jest przez całą czwórkę z Liverpoolu. Nabywcę znalazły także jedyne zachowanie odciski palców króla rock’n’rolla Elvisa Presleya.
Jakub Ryszko – Goniec.com
Jimi Hendrix dał się poznać światu przede wszystkim dzięki swojemu rewolucyjnemu podejściu do gitary. To, co inni uważali za mankament elektrycznej odmiany tego instrumentu, on wykorzystał, żeby wydobywać nowe brzmienia.
Znakiem rozpoznawczym Hendrixa stały się wszelkiego rodzaju zgrzyty i piski wydobywające się z głośników, kiedy zbliżał do nich swój instrument. Z gitarą wyprawiał prawdziwe cuda. Grał na niej za swymi plecami, zamiast palców używał zębów, języka. Jego występy przypominały szamańskie sesje.
W marcu 1967 roku, podczas koncertu na Finsbury Park, mistrz wprawił w osłupienie widownię. Podczas wykonywania jednego z utworów wyjął nagle buteleczkę płynu do rozpalania grilla, polał nim swojego Fendera Stratocastera i podpalił. Z instrumentu zaczęły się wydobywać dzikie piski i zawodzenia.
Performance ten stał się znakiem rozpoznawalnym mistrza bluesa i rocka. Zdjęcie Hendricksa pochylonego nad palącą się gitarą stało się jedną z ikon szalonych lat sześćdziesiątych. Jest dzisiaj tak samo rozpoznawalne jak fotografia Che Guevary w jego słynnym berecie, czy zdjęcie oficera armii południowowietnamskiej celującego z pistoletu do głowy przestraszonego więźnia.
Okazuje się, że gitara przeleżała bezpiecznie przez czterdzieści lat w garażu rodziców byłego menagera Hendrixa Toniego Garlanda. Przed rokiem ktoś wpadł na pomysł, żeby posprzątać rupieciarnię i przy okazji znalazł poprzepalany instrument.
Podczas licytacji zorganizowanej niedawno przez London's Idea Generation Gallery gitara została sprzedana za ponad 280 tys. funtów.
Na tej samej aukcji sprzedano za sumę 240 tys. funtów pierwszy kontrakt Beatlesów. Dokument podpisany jest przez całą czwórkę z Liverpoolu. Nabywcę znalazły także jedyne zachowanie odciski palców króla rock’n’rolla Elvisa Presleya.
Jakub Ryszko – Goniec.com
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij



