Madonna już niedługo w Londynie
Królowa popu skończyła 50 lat i najwyraźniej nie zamierza zwalniać tempa. Madonna rozpoczęła właśnie światową trasę koncertową pod tytułem „Sticky and Sweet”, promującą ostatni krążek artystki, zatytułowany „Hard Candy”.
W wielu mediach pojawiają się opinie, że podczas obecnej trasy koncertowej gwiazda pokazuje się z najbardziej wyuzdanej strony do tej pory. Promocja górą, co jest jak najbardziej zrozumiałe.
I nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że przy okazji zarzuca się Madonnie jej wiek i wygląd fizyczny. Nie dlatego, że przekroczyła pięćdziesiątkę, ale dlatego, że niefortunnie ten fakt wykorzystuje.
Medal o nazwie „Madonna” ma więcej niż dwie strony. Z jednej: zawsze była mistrzynią prowokacji i nikt nie spodziewa się, że to zmieni. Z drugiej: skończyła właśnie 50 lat i już nigdy nastolatką nie będzie. Z trzeciej: mogłaby śmiało być matką każdego swojego fana i każdej swojej fanki.
Z czwartej: wygląda świetnie, ale... przesadza. Jej muskularne ciało i napięte żyły nie są już niczym seksownym. Z piątej: wiele kobiet będzie jej zarzucać „samczy” wygląd i jednocześnie ewidentnie zazdrościć osiągnięć dzięki ciężkiemu wysiłkowi na siłowni i operacjom plastycznym. Z szóstej, z siódmej, z ósmej...
Fakt jest faktem. W trakcie koncertów promujących płytę „Hard Candy”, Madonna nie wygląda ani seksownie, ani apetycznie. Powinna posłuchać opinii mediów i publiczności? Oczywiście, że powinna. Posłucha? Oczywiście, że nie posłucha. Ona jest firmą samą w sobie i sama decyduje o tym, co robi, z kim, gdzie i jak. Lustro ma, więc wie też jak wygląda i wie czy jej się to podoba.
W większości bilety na koncerty Madonny zostały już sprzedane. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Tam artystka jest najbardziej popularna. Ciągle bilety dostępne są w Europie, a zwłaszcza w Londynie, gdzie królowa popu mieszka.
W stolicy Wielkiej Brytanii Madonna wystąpi 11 września, na stadionie Wembley. Data 11/09 ma ogromne, symboliczne znaczenie na całym świecie, bo związana jest z zamachami terrorystycznymi na World Trade Center w Stanach Zjednoczonych.
Czy Madonna uszanuje to wydarzenie sprzed 7 lat? Wszyscy mają taką nadzieję. W końcu jest Amerykanką. Czy potraktuje tę datę wyłącznie jako część trasy koncertowej? Wielu tak przypuszcza.
Madonna Luise Veronica Ciccione Ritchie ma jednak na głowie kilka, a co najmniej dwa poważne problemy, którym musi stawić czoła podczas trasy.
Cały czas robi wszystko, by ocalić małżeństwo z brytyjskim reżyserem Guyem Ritchie. I kiedy wiele wskazywało na to, że ten problem uda się rozwiązać i para jednak ze sobą pozostanie, gwiazda dostała cios nożem w plecy. Właśnie teraz, kiedy całą uwagę i energię skupia na trasie koncertowej.
Światło dzienne ujrzała bowiem książka brata artystyki, Christophera Ciccione, zatytułowana „Life with my sister Madonna”. Chris nie zostawia na sławnej siostrze suchej nitki, rozliczając ją ze wszystkiego złego, czego przez nią, dzięki niej czy też za jej wiedzą i zgodą doświadczył. Najbliższe otoczenie gwiazdy zgodnie twierdzi, że artystka książki nie czytała, ale nikt w to nie wierzy. A może to kolejny chwyt reklamowy?
Madonna nigdy nie przestanie wzbudzać kontrowersji, bo dzięki nim usłyszał o niej świat, a sama lubi być w centrum uwagi. A jeśli nawet kiedyś zdecyduje się na emeryturę, to jej gigantyczny dorobek będzie przemawiać za nią samą i na nią samą zarabiać. Zasłużyła na to ciężką pracą i nikt jej tego nie odbierze.
O niewielu artystach tak naprawdę można powiedzieć „żywa legenda”. O Madonnie - jak najbardziej. Życie jest kruche. Jeśli się komuś uda zdobyć bilet na londyński koncert gwiazdy, to z pewnością warto wydać pieniądze, jakie się za niego żąda. Czasami warto być świadkiem wydarzenia, w którym nigdy więcej możemy nie uczestniczyć z różnych powodów, przede wszystkim finansowych.
Może i Madonna nie umie śpiewać, ale takie show, jakie ona daje jest jedynym w swoim rodzaju. Dlaczego tak właśnie do tego nie podejść?
Filip Cuprych, Fot. marieclaire.co.uk
Madonna Sticky & Sweet Tour. Czwartek, 11 września, godz. 19.00 - Londyn, Wembley Stadium. Ceny biletów: od £55 do £157
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.