Kotlet z zasmażką nieco odgrzewany
2008-04-15 11:57:23
Aktualizacja: 2008-04-15 11:57:23
Andrzej Piekarczyk i
Wiesław Tupaczewski powołali go do życia w roku 1987. W znamiennym
roku 1989 do duetu dołączyli, dziś nie współpracujący już z kabaretem
Ryszard Makowski i rodowity budapeszteńczyk, Andrzej Tomanek. Dzisiaj
grupa to trio, w skład którego wchodzi dwóch Andrzejów i Wiesław.
OT.TO to firma znana i lubiana przez publiczność. Zaintrygował mnie więc dialog, jaki niechcący posłyszałem za swymi plecami. Wiem, że podsłuchiwanie nie jest nawykiem zbyt grzecznym, jednak temat rozmowy był neutralny. Poza tym nigdzie nie jest napisane, że osoba pisząca recenzję do portalu internetowego musi być z natury kryształowa. Otóż dwie damy, siedzące w rzędzie za mną, zastanawiały się, co też przyjdzie im oglądać tego wieczoru. Najwyraźniej cztery litery, jakie przeczytały na afiszu nie mówiły im nic. W końcu obie panie uznały, że za rekomendację wystarczy im osoba organizatorki występu - Ewy Becli. I trzeba przyznać, że obie kobiety przez następne dwie godziny bawiły się dobrze.
Trio rozpoczęło koncert nienagannie, od miłego każdemu Polakowi szlagieru, „Szła dzieweczka do laseczka”. Artyści wykonali przebój w kilku wersjach językowych. Największy aplauz sali wywołała wersja angielska w stylu mruczanda. Muszę przyznać że nie przeszkadzało mi nawet zbytnio, że skecz ten słyszałem już kilka lat temu, przed moim definitywnym wyjazdem z kraju rodzinnego.
Gładko przeszedłem jeszcze przez rozważania szanownych panów satyryków na temat sztuki. Pod wpływem Szopena osiągam Absolut itp. Przyznać muszę, że szczerze się śmiałem podczas SMS-owej wersji Inwokacji do Pana Tadeusza. I niestety zaraz potem zaczęły się schody.
Na stronie internetowej OT.TO przeczytać można, że pragną być kabaretem apolitycznym. I trzeba przyznać, iż zamiar ten wydaje się autorowi tego tekstu godnym uznania. Z powodu nietrzymania się tego szlachetnego postanowienia wyrazić muszę szczery żal.
Nie chodzi mi tu o kwestię śmieszności skeczu pod znamiennym tytułem „Historia IV Kaczpospolitej”. Tego podważać nie mam wcale zamiaru. Sam się nawet momentami śmiałem i nie tego mam się zamiar czepiać. Chodzi mi o to, że dowcip polityczny bawi naprawdę mocno, gdy jest świeży. Jest jak wykwintne danie, które wyjęte prosto z pieca wprawia nasze podniebienia w stan rozkoszy.
Odgrzewane staje się jedynie przypomnieniem swej wspaniałości. Wyliczanie kolejnych rozwodów koalicji PiS-Samoobrona-LPR należałoby chyba zostawić historykom. Jeśli chodzi o jej ośmieszanie, to dawno zrobili to już sami wyborcy. My - mieszkańcy Wysp - wzięliśmy zresztą tłumnie udział w tym akcie. Wystarczy wspomnieć kolejkę pod londyńskim konsulatem.
Nie da się też podtrzymać argumentu o informacyjnej wartości wyżej wymienionego skeczu. To nie czasy Władysława Warneńczyka, kiedy wieści o śmierci młodego króla, z ręki janczarskiej, docierały do kraju miesiącami. Mamy tu telewizję satelitarną i internet. Z tym co się dzieje w polskiej polityce, jesteśmy na bieżąco.
Nikt nie zaprzecza, że szanownym artystom należy się coś od życia. Ciężka praca zasługuje na rekompensatę. Pod względem warsztatowym do występu przygotowali się rzetelnie i trudno odmówić im profesjonalizmu. Dowcipy śmieszyły, nawet jeśli ktoś niekoniecznie potrafił wyłapać kontekst. Panowie są grzeczni, mili dobrze wychowani. Można się na ich występ wybrać całą rodziną, bez obawy o samopoczucie moralne naszych dziatek czy babć.
Kuba Ryszko – Goniec.com
OT.TO to firma znana i lubiana przez publiczność. Zaintrygował mnie więc dialog, jaki niechcący posłyszałem za swymi plecami. Wiem, że podsłuchiwanie nie jest nawykiem zbyt grzecznym, jednak temat rozmowy był neutralny. Poza tym nigdzie nie jest napisane, że osoba pisząca recenzję do portalu internetowego musi być z natury kryształowa. Otóż dwie damy, siedzące w rzędzie za mną, zastanawiały się, co też przyjdzie im oglądać tego wieczoru. Najwyraźniej cztery litery, jakie przeczytały na afiszu nie mówiły im nic. W końcu obie panie uznały, że za rekomendację wystarczy im osoba organizatorki występu - Ewy Becli. I trzeba przyznać, że obie kobiety przez następne dwie godziny bawiły się dobrze.
Trio rozpoczęło koncert nienagannie, od miłego każdemu Polakowi szlagieru, „Szła dzieweczka do laseczka”. Artyści wykonali przebój w kilku wersjach językowych. Największy aplauz sali wywołała wersja angielska w stylu mruczanda. Muszę przyznać że nie przeszkadzało mi nawet zbytnio, że skecz ten słyszałem już kilka lat temu, przed moim definitywnym wyjazdem z kraju rodzinnego.
Gładko przeszedłem jeszcze przez rozważania szanownych panów satyryków na temat sztuki. Pod wpływem Szopena osiągam Absolut itp. Przyznać muszę, że szczerze się śmiałem podczas SMS-owej wersji Inwokacji do Pana Tadeusza. I niestety zaraz potem zaczęły się schody.
Na stronie internetowej OT.TO przeczytać można, że pragną być kabaretem apolitycznym. I trzeba przyznać, iż zamiar ten wydaje się autorowi tego tekstu godnym uznania. Z powodu nietrzymania się tego szlachetnego postanowienia wyrazić muszę szczery żal.
Nie chodzi mi tu o kwestię śmieszności skeczu pod znamiennym tytułem „Historia IV Kaczpospolitej”. Tego podważać nie mam wcale zamiaru. Sam się nawet momentami śmiałem i nie tego mam się zamiar czepiać. Chodzi mi o to, że dowcip polityczny bawi naprawdę mocno, gdy jest świeży. Jest jak wykwintne danie, które wyjęte prosto z pieca wprawia nasze podniebienia w stan rozkoszy.
Odgrzewane staje się jedynie przypomnieniem swej wspaniałości. Wyliczanie kolejnych rozwodów koalicji PiS-Samoobrona-LPR należałoby chyba zostawić historykom. Jeśli chodzi o jej ośmieszanie, to dawno zrobili to już sami wyborcy. My - mieszkańcy Wysp - wzięliśmy zresztą tłumnie udział w tym akcie. Wystarczy wspomnieć kolejkę pod londyńskim konsulatem.
Nie da się też podtrzymać argumentu o informacyjnej wartości wyżej wymienionego skeczu. To nie czasy Władysława Warneńczyka, kiedy wieści o śmierci młodego króla, z ręki janczarskiej, docierały do kraju miesiącami. Mamy tu telewizję satelitarną i internet. Z tym co się dzieje w polskiej polityce, jesteśmy na bieżąco.
Nikt nie zaprzecza, że szanownym artystom należy się coś od życia. Ciężka praca zasługuje na rekompensatę. Pod względem warsztatowym do występu przygotowali się rzetelnie i trudno odmówić im profesjonalizmu. Dowcipy śmieszyły, nawet jeśli ktoś niekoniecznie potrafił wyłapać kontekst. Panowie są grzeczni, mili dobrze wychowani. Można się na ich występ wybrać całą rodziną, bez obawy o samopoczucie moralne naszych dziatek czy babć.
Kuba Ryszko – Goniec.com
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.