Unikam ciemnej strony mocy
Sztuka „A Couple of Poor Polish speaking Romanians” miała swoją brytyjską premierę 28 lutego w Soho Theatre, w centrum Londynu. To opowieść o młodych ludziach, którzy po mocno zakrapianej imprezie biorą „stopa” i ruszają w podróż po Polsce. Sztukę można było zobaczyc wcześniej w warszawskim Teatrze Rozmaitości. W stolicy Wielkiej Brytanii „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” będzie można oglądać przez cały następny miesiąc.
Jak Ci się podoba w Londynie?
Dorota Masłowska: Jestem w sumie trochę zmęczona, bo niedawno wysiadłam z samolotu. Byłam już tutaj wcześniej, dlatego mogę powiedzieć, że Londyn to miejsce, w którym żyje się bardzo szybko. Dużo szybciej niż u nas, w Polsce.
Myślisz, że polska sztuka trafi do angielskiej widowni?
Jestem tylko jej autorką. Nie zajmuję się organizowaniem widowni i nie wiem, czy Londyn to najlepsze miejsce na wystawianie „Dwojga biednych Rumunów mówiących po polsku”. Kompletnie nie zastanawiam się nad składem narodowościowym widowni. Jakiś czas temu dostałam zapytanie, czy wolne są prawa autorskie na wystawienie mojej sztuki w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że tak, dlatego spotykamy się dziś w Soho Theatre.
Wracając do pytania, dla mnie ważne jest to, żeby spektakl zmusił ludzi do refleksji.
Długo pracowałaś nad „Dwojgiem biednych Rumunów mówiących po polsku?”
Około osiem miesięcy. To całkiem sporo, mając na uwadze, że sztuka nie należy do najdłuższych.
Nike, Paszport Polityki, jeszcze wcześniej nagroda „Twojego Stylu”, którą dostałaś jako 16-latka. Jak popularność wpływa na tak młodą osobę?
Cała ta popularność, która przyszła właściwie już po ukazaniu się mojej pierwszej książki, czyli „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”, miała oczywiście wpływ na mój, jeszcze wtedy, nieukształtowany mózg. Nigdy nie ukrywałam tego, że rozgłos w jakiś sposób wpływał i ciągle wpływa na mnie. Wydaje mi się jednak, że zachowuję pewną równowagę i udaje mi się uniknąć uderzenia tzw. wody sodowej do głowy. Uniknęłam chyba ciemnej strony mocy.
Czytałem, że mimo sukcesów, wiele osób zarzuca Ci, że jesteś zarozumiała, że miałaś farta, że i tak za dużo osiągnęłaś. Szkoci słynną ze skąpstwa, Niemcy z dokładności, Anglicy są flegmatyczni. Czy nie jest tak, że Polacy staną się znani w Europie ze swojej zazdrości wobec innych?
Wydaje mi się, że polska zawiść w stosunku do innych, którym się udało, wynika z głęboko zakorzenionych w naszej pamięci czasów komunistycznych. Każdy musiał być równy i mieć tyle, co sąsiad, a ten, kto w jakiś sposób wybijał się ponad przeciętność, stawał się podejrzany i momentalnie był ściągany w dół. Czasy się zmieniły, ale niestety, mentalność pozostała ta sama. Jedną z najważniejszych wartości żyjących w dzisiejszych czasach Polaków jest pogarda, która wynika właśnie z bycia zazdrosnym.
Przyznałaś kiedyś, że od najmłodszych lat lubiłaś język angielski, szczególnie podobało Ci się brzmienie słynnego „Made in Poland”. Ponoć, kiedy jako mała dziewczynka dowiedziałaś się, co to znaczy po polsku, angielski stracił swój blask. Słyszałem, że pomagałaś w tłumaczeniu „Dwojga biednych Rumunów mówiących po polsku” na angielski. Jak Ci to wychodziło?
Właśnie skończyłam udzielać wywiadu angielskim dziennikarzom i przyznam, że jestem wycieńczona. Pocieszam się tym, że rozmawiając z Tobą po polsku, idzie mi to z równie wielkim oporem. Mówiąc całkowicie poważnie, jest chyba tak, że nie jestem po prostu stworzona do mówienia, tylko do pisania. Co do tłumaczenia tej sztuki, to moja rola polegała właściwie tylko na wyjaśnianiu pewnych niuansów językowo-obyczajowych Paulowi Sirretowi, który odpowiadał za jej cały przekład.
Ostatnia gala brytyjskich nagród filmowych Bafta uczciła pamięć wielkich światowego kina, którzy odeszli w 2007 roku. Wśród kilkudziesięciu przedstawionych sylwetek nie było żadnego Polaka, mimo że na przykład w grudniu umarł wybitny reżyser, Jerzy Kawalerowicz. Dlaczego naszym artystom jest tak ciężko przebić się w Londynie, Paryżu czy Rzymie?
Myślę, że jest to kwestia polskiej historii, która nie jest uniwersalna i zamknięta tylko na swoje sprawy. Losy naszych przodków były bardzo tragiczne, ale my nie potrafiliśmy wyjść ponad ten kocioł. Historia i kultura od zawsze łączą się ze sobą. Trudno jest oddzielić jedno od drugiego. Na przykład polska literatura jest bardzo hermetyczna. Ciężko znaleźć w niej wątki uniwersalne, wykraczające poza polskie granice. Dlatego, nie sięgając daleko, czescy artyści, których jest kilka razy mniej niż polskich, są bardziej znani w Europie.
Kiedy zobaczymy w końcu ekranizację „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”, w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego?
Myślę, że zimą 2008 roku. Zdjęcia mają ruszyć wiosną, a z tego co wiem, film wejdzie do kin na początku przyszłego roku.
Wojtek Rynkiewicz - Goniec Polski
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.