Nie jestem już naiwną dziewczynką
Odeszłam od stereotypu Zosi z "Pana Tadeusza" - zapewnia Alicja Bachleda-Curuś i przekonuje jednocześnie, że nie uczestniczy w hollywoodzkim wyścigu szczurów. "Nie wiem, co to jest" - mówi w rozmowie z Gońcem Polskim.
Jej delikatna, słowiańska uroda sprawiła, że ostatnio pojawia się na okładkach wielkich amerykańskich czasopism (m.in. magazynu dla mężczyzn „GQ”). Za kreację Weroniki w filmie "Trade" zdobyła kilka nagród, m.in. w kategorii Najlepsza Rola na Vallatra Film Festival w Meksyku oraz pierwszą nagrodę dla najlepszej kreacji aktorskiej na 23. Festiwalu Filmowym w Bostonie.
Adam Skorupinski: Pani medialny wizerunek w Polsce, zwłaszcza dzięki roli Zosi w „Panu Tadeuszu” Andrzeja Wajdy, to postać zwiewnego, nieco naiwnego dziewczęcia. Ucieszyła się Pani po przeczytaniu scenariusza filmu „Trade”, że będzie okazja przełamania tego stereotypu?
Alicja Bachleda-Curuś: Powiem szczerze, że trochę odeszłam już mentalnie od tego stereotypu. Oczywiście fakt, że zagrałam w „Panu Tadeuszu” był dla mnie bardzo dużym wyróżnieniem i cieszę się, że ta rola zapisała się w wyobraźni widzów. Przeczytawszy scenariusz „Trade”, miałam bardziej nadzieję, że dostanę tę rolę i potraktuję ją jako nowe wyzwanie. W swojej karierze wzięłam udział już w czternastu filmach, które nie do końca opowiadają o tej zwiewnej, trochę naiwnej dziewczynce. Dlatego sądzę, że ten stereotyp już za mną nie chodzi.
W „Trade” zagrała Pani u boku Kevina Kline’a, zdobywcy Oskara za rolę w filmie „Rybka zwana Wandą”, znaczącej postaci w świecie Hollywood. Jak się pracowało z taką sławą?
Nie mieliśmy wspólnych scen, więc nie powiem, jak się pracuje z gwiazdą...
...nie spotkaliście się na planie?
Jak najbardziej, spotkaliśmy się! Jest to naprawdę fantastyczne doświadczenie. Kevin jest wspaniałym, inteligentnym i dowcipnym mężczyzną, który w ciepłych słowach dodawał mi otuchy. Spędzaliśmy też naprawdę przyjemne chwile na rozmowach o sztuce, teatrze i malarstwie. On jest bardzo ciekawy świata, również Polski, więc prowadziliśmy interesujące i bardzo intensywne konwersacje. Sam fakt grania z ikoną aktorstwa jest dość przyjemny.
Związała Pani swoją karierę aktorską z Hollywood. To związek na dłużej czy tylko przygoda w życiu? I jak to jest z tym „wyścigiem szczurów”?
Nie wiem jak jest z wyścigiem szczurów. A co do planów... Zobaczymy jak długo potrwa ta przygoda.
Jest Pani znana nie tylko z dużego ekranu. Co z Pani karierą piosenkarki?
Dość niedawno nagrałam płytę i w dalszym ciągu czekam, aby się ukazała. To płyta trochę jazzowa, trochę swingująca. Spokojne utwory Władysława Szpilmana, bardzo przyjemny materiał muzyczny. Mam nadzieję, że wkrótce się ukaże.
Kiedyś powiedziała Pani, że karierę modelki traktuje „z doskoku”. Teraz jest Pani coraz częściej obecna na okładkach wielu czasopism. Przypadek czy konieczność?
Nie, to nie ma nic wspólnego z karierą modelki. Ja nigdy nie byłam modelką i nie mówiłam, że traktuję to jako zajęcie „z doskoku”, ponieważ nigdy nie trudniłam się tym zawodem. Natomiast pojawianie się mojej twarzy na okładkach, jeśli jest świadomą decyzją i stało się za moją zgodą, wynika z tego, że jestem osobą publiczną. Wydaje mi się, że na tym polega popularność.
Zobaczymy Panią w najbliższym czasie w jakimś polskim filmie?
Być może to się okaże w ciągu najbliższych dni. Są konkretne propozycje, ale odnośnie planów nie chcę się na razie wypowiadać. Na pewno kino europejskie pojawi się w najbliższej przyszłości na mojej mapie.
Dodaj do ulubionych
Startuj z nami
















Drukuj
Wyślij

Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.Brak komentarzy.