20.11.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

Jestem sierotą z wyboru

2008-03-19 10:53:38
Aktualizacja: 2008-03-20 11:55:35
Jestem sierotą z wyboru
Wielu może się wydawać, że Renata Przemyk należy do artystów zamkniętych w sobie, którzy jasno określają granicę swojej prywatności. Żyje na uboczu i za wszelką cenę ucieka przed zgiełkiem. Mimo tego, jest ciepłą, otwartą i bardzo wrażliwą osobą, która zwyczajnie ceni sobie spokój.

Renata zaistniała na scenie już jako nastolatka. Początkowo koncertowała z lokalnymi kapelami rockowymi w Bielsku-Białej, skąd pochodzi. Jak sama przyznaje „powołanie” odkryła dopiero na studiach. W 1989 r. stworzyła awangardową grupę „Ya Hozna” i pod tym samym tytułem wydała swoją pierwszą płytę. Po roku wybrała jednak karierę solową. Na swoim koncie, poza debiutanckim, ma już osiem albumów: Mało zdolna szansonistka” (1992 r.), „Tylko kobieta” (1994 r.), „Andergrant” (1996 r.), „Hormon” (1999 r.), „Blizna” (2001 r.), „Balladyna” (2002 r.), „The best of” (2003 r.), oraz „Unikat” (2006 r.). Większość z nich uzyskało status złotej płyty. Jest laureatką konkursu Fryderyki, a w plebiscycie „Polityki” i „Wprost” znalazła się w setce najwybitniejszych artystów minionego stulecia.

Iwona Kadłuczka: Widzisz się jako osobę, która mogłaby żyć w Londynie? W miejscu, które nazywa się „miejską dżunglą”? Wiem, że przeniosłaś się z Krakowa na wieś, który być może okazał się zbyt głośny…

Wiele wiem ze słyszenia o tym, co się tutaj dzieje. To, co sama mogę zobaczyć, to są tylko przelotne impresje. Wyniosłam się na wieś nie dlatego, że się obraziłam na miasto. Zawsze marzyłam o takiej bazie w totalnym świętym spokoju i dużej przestrzeni. Mam duży ogród, studio na strychu i rzeczywiście szansę na odpoczynek oraz na pracę, ale należę do osób, które mając świadomość takiego domu, mogą spędzić większą część roku gdzieś w świecie.

Czuję, że Londyn jest jednym z takich miejsc, w którym mogłabym poprzebywać troszkę dłużej. Na pewno nie na stałe. Nie mam takiej natury, żeby wyprowadzić się na zawsze gdziekolwiek poza Polskę.

Każdą nową płytą zaskakujesz swoich fanów. Nie mogą spodziewać się, że będzie ona podobna do ostatniej. Powtarzasz, że szukasz ciągle nowych brzmień. Czego poszukujesz tym razem, a może coś już znalazłaś?


Ciągle szukam czegoś nowego. Mam w sobie dużo takiej dziecięcej ciekawości, naiwności i ciągle rozglądam się szerokimi oczami. Inspiruje mnie szukanie i robienie nowych rzeczy, nowe połączenia brzmień, nowe sposoby śpiewania. Zawsze spójnym elementem jest to, iż śpiewam o czymś głębszym, że ma to mieć jakiś przekaz, że zostanie w człowieku na dłużej.

Ta ostania płyta stała się dla mnie taką furtką. Otworzyłam się na niej głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Odważyłam się na większą intymność, na pokazanie uczuć, na zaprezentowanie się od tej delikatniejszej, słabszej strony. Płyta została świetnie przyjęta i ogromnie mnie to cieszy. Koncerty też są przyjmowane strasznie prywatnie. Kiedyś byłam bardzo zdystansowana i to, co było w piosenkach, zatrzymywało się na barierze prywatności. Myślę, że dojrzałam i chciałam się bardziej zbliżyć do drugiego człowieka. Odważyłam się i spodobało mi się to. Myślę, że będzie to miało kontynuację.

Nagrody, jakie otrzymałaś można mnożyć. Kto jest ojcem sukcesu Renaty Przemyk, czy jest to sama Renata – producent, wykonawca, i kompozytor w jednej osobie?


Ja jestem taką sierotą z wyboru, bez ojca, matki. Za to znalazłby się jakiś wujek czy kuzyn. Rodzicielstwa tutaj raczej nie ma. Należę do tych, którzy nie mieli plakatów idoli na ścianach. Mam jeden jedyny autograf, który zdobyłam, jak byłam na kolonii. Wtedy była premiera „Trędowatej” i przyjechał do nas Leszek Teleszyński. Wszystkie dziewczyny poleciały po autograf, a ja zostałam sama. W końcu też poszłam. Nigdy nie chciałam być do kogoś podobna. Wręcz przeciwnie. Wydawało mi się, że jak ktoś coś zrobił, to nie ma potrzeby tego robić drugi raz.

Nigdy nie śpiewałam coverów. Nigdy nie brałam udziału w takich przedsięwzięciach, które miały coś powielać. Uwielbiam Bjork, PJ Harvey. Zawsze będą dla mnie nieustającą inspiracją. To mnie rozwija. Na takiej samej zasadzie jak cała sztuka, jak książki, które czytam. Jestem w stanie wejść w ten świat – na drugą stronę lustra. Inspiruje mnie wszystko, co jest w stanie zachwycić, co nowe lub, co w nowy sposób pokazane czy odkryte na nowo. Zdarza się, że czegoś słucham, czytam czy oglądam po latach i obserwuję inny rodzaj wzruszenia. Dążę do wzruszenia, do głębokiego przeżywania, zaciekawienia, zachwytu.

Dziękuję za rozmowę.