11.10.2008  
Goniec Polski
Chat - Goniec Polski
Chat
Forum - Goniec Polski
Forum
Blog - Goniec Polski
Blogi
Skrzynka e-mail
E-mail 2 GB
Login: Hasło:
Nie masz konta? Załóż je teraz!

Harry Potter i bitwa o wielkie pieniądze

2008-04-17 17:16:37
Aktualizacja: 2008-04-17 17:22:22
Harry Potter i bitwa o wielkie pieniądze
W nowojorskim sądzie rozpoczął się głośny proces w sprawie "Leksykonu Harry Pottera" - książki wydanej na podstawie nieoficjalnej strony internetowej dla fanów książki JK Rowling. Przedmiot sporu - łamanie praw autorskich. Strony sporu - miliarderka JK Rowling, autorka sagi o czarodzieju kontra nieznany nikomu właściciel strony i autor leksykonu Steve Vander Ark. Atmosfera - napięta, ze szlochającą Rowling w roli głównej.

Fani książek o Harrym Potterze mieli zapewne okazję zetknąć się ze stroną fanowską www.hp-lexicon.org , która od 2000 roku była jednym z najlepszych źródeł wiedzy o świecie sagi o słynnym czarodzieju (jej część przetłumaczono nawet na język polski). Jej zawartość powiększała się przez lata, za sprawą internautów i właściciela strony Vander Arka. Serwis był tak rzeczowy i popularny, że sama JK Rowling w jednym z wywiadów mówiła o nim:
To jest taka wspaniała strona, że czasem kiedy pracowałam nad kolejną książką o Harrym wolałam wymknąć się do kafejki internetowej i sprawdzić tam różne rzeczy, niż zaglądać do poprzednich części swojej książki.

Tak było do czasu, aż Rowling nie dowiedziała się, że Vander Ark planuje wydać na podstawie serwisu leksykon o Harrym Potterze. Ark znalazł wydawcę i jeszcze w listopadzie 2007 roku "Leksykon Harry Pottera" miał ujrzeć światło dzienne. Nie ujrzał jednak, bo 31 października ubiegłego roku Rowling oraz Warner Bros, które jest w posiadaniu części praw autorskich do książki, skierowali sprawę do sądu.

W poniedziałek odbyła się pierwsza rozprawa w tej sprawie. Jak mówią prawnicy zajmujący się sprawą, walka Vander Arka o prawo do wydania książki to jak walka Dawida z Goliatem, jest on bowiem anonimowym autorem, za Rowling stoją natomiast pieniądze, sława i wpływy. Autorka książek o Harrym Potterze, która na serii zbiła niewiarygodną fortunę (przez magazyn "Forbes" szacowaną na przeszło miliard dolarów), podchodzi do całej sprawy bardzo poważnie.

W sądzie Rowling była o krok od zalania się łzami. Dziennikarzom mówiła:
Te książki uratowały mnie nie tylko w sensie materialnym, ale przede wszystkim sprawiły, że udało zachować mi równowagę psychiczną w najtrudniejszych momentach mojego życia! Dlatego są dla mnie drogie jak własne dzieci!

Rowling tłumaczyła również, że sama pracuje nad leksykonem na temat Harry'ego Pottera, ale obecna sytuacja sprawiła, że musiała przerwać pisanie. Pisarka twierdzi również, że sytuacja odbije się negatywnie na jej relacji z fanami:
Jeśli wyrok będzie nie po mojej myśli, będzie to ogromne pogwałcenie prawa autora do dysponowania swoją własnością intelektualną. Będzie to też miało negatywne konsekwencje dla fanów twórczości, bo żaden twórca nie zaufa już im na tyle, że pozwoli do woli tworzyć serwisy tematyczne.

A jak cała sprawa wygląda od strony prawnej? Jak tłumaczy radca prawny Tomasz Ejtminowicz z Gazety.pl:
Przepisy polskie i międzynarodowe stanowią, że nie narusza praw autorskich utwór, który powstał pod wpływem inspiracji innym utworem. Jeżeli zatem "Leksykon" nie zawiera wyłącznie cytatów z książek o "Harrym Potterze", ale są tam również np. własne analizy autora "Leksykonu", opinie czytelników, wyjaśnienia zagmatwanych wątków itp. to taka książka powinna być legalna. Może być nawet wzbogacona niewielkimi cytatami z oryginału, jeśli dzięki nim czytelnik może więcej zrozumieć.

W Ameryce to się nazywa "fair use", a w Polsce "dozwolony użytek", albo "utwór inspirowany". Taki utwór w odróżnieniu od tzw. "opracowań" np. scenariusza filmowego, czy komiksu tworzonych na bazie oryginalnych książek, nie wymagałby zezwolenia autorki "Harry Pottera".

Presja międzynarodowych wydawnictw i koncernów muzyczno - filmowych jest tak wielka, że próbują całkowicie zablokować społeczną wymianę informacji. To jednostronne zbójeckie prawo silniejszego. Tymczasem produkt, który wypuszczają na rynek staje się częścią kultury masowej i ludziom nie można zabronić rozmowy o nim, analizy, komentowania, czy krytyki.

Trudno dziwić się JK Rowling, że próbuje walczyć o rynek, szkoda tylko, że takimi metodami. Od samego początku pisarka kreuje się na ofiarę, której zły uczynek Vander Arka rujnuje życie. Wydanie "Leksykonu" zaszkodziłoby jej, ponieważ z pewnością odebrałoby jej część czytelników, a co za tym idzie tantiemy... które Rowling publicznie obiecuje przeznaczyć na cele charytatywne. Rowling słusznie obawia się również, że precedens "Leksykonu" zostałby wykorzystany przez innych autorów, którzy z chęcią opublikowaliby książki inspirowane treścią "Harry Pottera".

Dziwne tylko, że autorka sagi o najsłynniejszym czarodzieju tak często używa agrumentu łamania jej prawa autorskiego, sama bowiem niejednokrotnie była oskarżana o wykorzystanie cudzych pomysłów, a nawet kradzież postaci Harry'ego. Ostatnio oskarżył ją o to reżyser John Carl Buechler, autor filmu "Troll" z 1986, w którym jednym z głównych bohaterów jest niejaki Harry Potter Jr. - bystry nastolatek, który odkrywa że ma magiczne moce, a nawet zostaje czarodziejem, aby walczyć ze złym Trollem.

Przypomnijmy, że pierwsza część sagi JK Rowling ukazała się w 1997 roku, czyli aż 11 lat po tym jak Harry Potter Jr. zadebiutował na wielkim ekranie.

Jaki wyrok zapadnie w sprawie Rowling - Vander Ark trudno przewidzieć, siły nie są bowiem wyrównane. Tak czy inaczej warto śledzić rozwój sytuacji, bo wynik tej sprawy może wiele zmienić.

www.londyn.gazeta.pl

Wasze komentarze Dodaj komentarz

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Brak komentarzy.